Wielu inwestorów zakłada, że budowę domu zaczyna się od wykopu pod fundamenty. W rzeczywistości równie ważnym, choć często odkładanym na później zagadnieniem, jest zapewnienie zasilania elektrycznego na placu budowy. Procedura przyłączenia do sieci energetycznej bywa długa, a prace budowlane nie mogą na nią czekać – narzędzia elektryczne, betoniarki, wibratory do betonu czy oświetlenie hali roboczej potrzebują prądu już od pierwszych tygodni realizacji inwestycji.
Dlaczego przyłącze energetyczne przychodzi później niż potrzeba
Zakład energetyczny wydaje warunki przyłączenia i realizuje podłączenie do sieci zgodnie z własnym harmonogramem, który rzadko jest zsynchronizowany z tempem prac budowlanych. Na formalności – wniosek, projekt przyłącza, uzgodnienia, wykonanie przyłącza i montaż licznika – potrzeba nierzadko kilku miesięcy. Tymczasem ekipa budowlana już na etapie stanu zerowego korzysta z wiertarek, szlifierek, pomp do odwadniania wykopu czy zagęszczarek gruntu. Bez własnego źródła zasilania prace po prostu się zatrzymują albo są prowadzone chaotycznie, z podłączeniami „na kablu” od sąsiada, co jest zarówno niepraktyczne, jak i ryzykowne z punktu widzenia bezpieczeństwa.
Agregat prądotwórczy jako tymczasowe rozwiązanie
Najprostszym i najczęściej wybieranym rozwiązaniem na czas budowy jest zastosowanie agregatu prądotwórczego. Urządzenie takie pozwala zasilić elektronarzędzia, oświetlenie kontenera socjalnego, a przy większej mocy również sprzęt o wyższym poborze energii, jak betoniarki czy piły stołowe. Kluczowe jest jednak dobranie odpowiedniej mocy agregatu do rzeczywistych potrzeb budowy – zbyt słabe urządzenie nie poradzi sobie z jednoczesną pracą kilku odbiorników, a zbyt mocne generuje niepotrzebne koszty paliwa i eksploatacji.
Decydując się na to rozwiązanie, warto skorzystać z oferty firm specjalizujących się w sprzęcie tego typu. Solidny agregat prądotwórczy do wynajęcia na budowę pozwala uniknąć zamrożenia kapitału w zakup urządzenia, które po zakończeniu inwestycji może okazać się zbędne. Wynajem daje też możliwość elastycznego dopasowania mocy do etapu prac – na początku budowy potrzeby energetyczne są inne niż w fazie wykończeniowej.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze mocy i paliwa
Przy szacowaniu mocy agregatu należy uwzględnić nie tylko sumę mocy nominalnych urządzeń, ale też ich prąd rozruchowy – silniki elektryczne w narzędziach i pompach w momencie startu potrzebują znacznie więcej energii niż podczas pracy ciągłej. Dobrą praktyką jest dodanie zapasu mocy na poziomie 20-30 procent względem szacowanego zapotrzebowania.
Wybór między agregatem benzynowym a wysokoprężnym zależy od intensywności eksploatacji. Do krótkotrwałych, sporadycznych prac wystarczą jednostki benzynowe, tańsze w zakupie i lżejsze. Przy budowie prowadzonej codziennie, przez wiele tygodni, bardziej opłacalne są agregaty spalinowe z silnikiem diesla – mają niższe zużycie paliwa na kilowatogodzinę i są przystosowane do dłuższej, ciągłej pracy.
Bezpieczeństwo instalacji tymczasowej
Zasilanie budowy z agregatu wymaga zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa elektrycznego, analogicznych do tych obowiązujących przy stałej instalacji. Urządzenie powinno być uziemione, a rozdzielnica budowlana wyposażona w wyłączniki różnicowoprądowe zabezpieczające pracowników przed porażeniem. Kable zasilające prowadzone po terenie budowy trzeba zabezpieczyć przed uszkodzeniami mechanicznymi i kontaktem z wodą, zwłaszcza w okresie prac fundamentowych, gdy na placu często stoi woda opadowa.
Kiedy agregat przydaje się także po podłączeniu do sieci
Warto pamiętać, że potrzeba zapasowego zasilania nie kończy się w momencie podłączenia domu do sieci energetycznej. Na etapach wykończeniowych, gdy w budynku pracują jednocześnie urządzenia grzewcze, szlifierki do podłóg czy sprężarki, chwilowe przeciążenie tymczasowego przyłącza budowlanego bywa częste. Agregat trzymany w rezerwie pozwala uniknąć przestojów w takich sytuacjach, a po zakończeniu budowy może również służyć jako źródło zasilania awaryjnego dla domu, choćby na czas przerw w dostawie prądu z sieci.

